Bread weather



W moim przypadku wakacyjne pieczenie ograniczało się do pizzy, foccaci, jagodzianek i im podobnych. Takich, które robią się same, które można podzielić byle jak, wziąć w rękę i iść na do ogrodu/ na taras/ na łąkę/ przed blok. Dziś, kiedy pogoda zdecydowanie gorsza, dni krótsze a piekarnik naprawiony, wracam do wypieków na zakwasie. Po kilku miesiącach niepieczenia chleba byłam wewnętrznie nastawiona na chlebową porażkę. Nic takiego nie nastąpiło. Mimo obsuwki czasowej i kilku popełnionych błędów przy formowaniu (skórka odzielona od miąższu - widoczne w górnej części bochenka) wszystko się udało. Jak mówią najmłodsi: tadam!





Komentarze