Croissanty na niedzielę



Do trzech razy sztuka! Prawda stara jak świat i do tego działa. Dzisiejsze croissanty są tego najlepszym dowodem. To moje trzecie podejście do wypieku francuskich rogalików.

Pierwsze dwie próby zakończyły się wypłynięciem masła z już uformowanych i wyrastających rogalików. Było mi trochę smutno, bo przygotowanie ciasta francuskiego jest dość czasochłonne ... Zdarzenia skutecznie zniechęciły mnie do podejmowania kolejnych prób. W postanowieniu o nie- przygotowywaniu domowego ciasta francuskiego wytrwałam trzy lata. A dokładnie do zeszłego piątku, kiedy o croissantach przypomniał mi Rozkoszny... Do niego też odsyłam po przepis.

Byłam pełna obaw i na podstawie wcześniejszych doświadczeń liczyłam się z porażką ... Ale nic takiego nie nastąpiło. W niedzielę rano (no dobra o 11) wyciągałam z piekarnika udane croissanty. Partia za partią! Fajna ta  niedziela. To co: komu kawa, komu croissant?







Komentarze

  1. Ej a to jest ciasto francuskie czy półfrancuskie? Gratuluję że Ci wyszły, bo z tego co mi wiadomo to duży wyczyn:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ciasto francuskie ;) dziękuję za komplement!

      Usuń

Prześlij komentarz