Tarta tatin z pigwą



Zimno. Pada. Wieje. Dzień jest szary. Ściemnia się tuż po 16:00. Być może są tacy, którzy Listopad lubią (?!), ale ja na pewno do nich nie należę. Ja jestem z tych, którzy odliczają godziny do Grudnia, smażą powidła śliwkowe, zjadają od ręki połowę a resztę chowają głęboko bo przecież czymś trzeba będzie przełożyć świąteczny piernik. Na przygotowanie piernikowego ciasta przyjdzie czas w najbliższy weekend. Dziś piekę coś zupełnie innego. Tartę tatin z pigwą. Na osłodę.

Tarta tatin to danie dwugarnkowe. W jednym naczyniu gotujemy pigwę w cukrowym syropie, w kolejnym (żeliwnym) smażymy ją i zapiekamy. Lubię żeliwne garnki za ich trwałość. Moja Babcia od wieków używa jednej i tej samej żeliwnej patelni. Też tak chcę! Do dzisiejszej pigwowej tarty wykorzystałam mąkę żytnią. Żytnie kruche ciasto, podobnie jak ciasto kruche wykonane z każdej innej mąki, przygotowuję zawsze wg tej samej zasady. Porcja masła na dwie porcje mąki. Łatwo zapamiętać!

Jak odpowiednio przygotować pigwę podpatrzyłam we wpisie Dominiki Wójciak

Składniki
Pigwa, u mnie 6 sztuk
Przyprawy: cynamon + kardamon
Pół szklanki wody (około)
Pół szklanki cukru kokosowego (możecie użyć dowolnego albo np. miodu)
1-2 łyżki cukru kokosowego (dodatkowo, do smażenia)
1-2 łyżki masła

2 szklanki mąki żytniej typ 720 (inaczej mówiąc: mąka żytnia jasna)
1 szklanka pokrojonego masła
1-2 łyżki zimnej wody
1 jajko
szczypta soli

Czynności
Z podanych składników szybko zagniotłam ciasto. Rozwałkowałam je pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia. Przekroiłam na dwie części. Tak przygotowane arkusze włożyłam do lodówki na około 30 minut (do pigwowej tarty tatin wykorzystałam jeden z nich - moja żeliwna patelnia jest dość mała, ma średnicę ok. 20 cm). W międzyczasie obrałam ze skórki owoce pigwy, przekroiłam je na pół, wydrążyłam z nich gniazda nasienne. Zagotowałam wodę z cukrem, dodałam cynamon i kardamon. W tak przygotowanym roztworze gotowałam pigwę, aż do momentu kiedy stała się miękka (ale nie rozpadająca). Rozgrzałam żeliwną patelnię, rozpuściłam na niej masło i cukier. Na patelnię wyłożyłam ugotowaną pigwę, podsmażyłam. Zdjęłam patelnię z ognia, poczekałam aż pigwa (i patelnia) trochę ostygnie. Wierzch wylepiłam wyciągniętym z lodówki kruchym ciastem żytnim (1 porcją). Piekłam w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku, aż do momentu kiedy ciasto uzyskało kolor złoty. Po wyjęciu z piekarnika odwróciłam żeliwną patelnię do góry nogami i "wytrząsnęłam" z niej tartę. Ciepłą tartę podawałam z zimnym jogurtem greckim. Uwaga. Tarta nie jest szczególnie słodka. Nie mam w zwyczaju i nie lubię słodzić kruchego ciasta :). Tym, którzy lubią bardzo słodkie ciasta, proponuję serwować tartę z miodem.






Komentarze